Co prawda nie było tortu, ale była sałatka - ja nazywam ją okrojoną wersją sałatki greckiej (ser feta, różne rodzaje sałat, pomidory koktajlowe i odrobina śmietany)
Świeczki też musiały być! Specjalnie kupiłam dwa małe świeczniki i zapas podgrzewaczy (mmmm... zielone jabłuszko <3)
Świeczki, kieliszki, winoo... to jest to :)
Nie lubię korkowanych win. Ale mają "to coś".
Mniam, mniam.





Brak komentarzy :
Prześlij komentarz